Wrażenia z debiutu scenicznego i FDD

2 grudnia 2017 | Konferencje i meetupy, Uczymy się!

Ubiegły tydzień był dla mnie po brzegi wypełniony wrażeniami. Głównie za sprawą mojego “debiutu na scenie”, ale także dzięki piątkowej konferencji Future Dev Day. Dziś w krótkim, mam nadzieję niemalże żołnierskim sprawozdaniu opowiem Wam o obu tych wydarzeniach.

To, że mogłam “pokazać się” na dniach kariery Uniwersytetu Ekonomicznego zawdzięczam mojemu chlebodawcy 😛 , a zwłaszcza HR Manager, która nie tylko wszystko załatwiła, ale przede wszystkim zmotywowała mnie żeby coś przygotować. No bo na początku trochę mi się nie chciało, co tu kryć.

Moja prezentacja, czy raczej warsztat, to dwugodzinny wstęp do testowania. Taka zajawka, w której starałam się pokazać studentom na czym polega testowanie i po co to robić. 120 minut to niewiele czasu, ale wydaje mi się, że niektórzy złapali bakcyla i już wkrótce Śląsk będzie mógł się cieszyć z testerskiego narybka. Mam taką nadzieję w każdym razie.

Dla mnie była to przede wszystkim sposobność do przypomnienia sobie teorii, która w codziennej rutynie aż tak bardzo nie jest mi potrzebna i z głowy szybko wylatuje. Przygotowując prezentację musiałam ponownie zerknąć do sylabusa ISTQB czy powszechnie znanego kompendium Adama Romana. Dlatego jeśli i Wam nadarzy się taka okazja – korzystajcie. Zwłaszcza, że może to być też dobry sposób na wykopanie samego siebie ze strefy komfortu nie tylko merytorycznego, ale charyzmatycznego. Dla mnie, jako osoby z dużym parciem na szkło :P, nie była to zbyt stresująca sytuacja, ale jednak pierwszy raz musiałam gadać bez przerwy przez dwie godziny. I choć wielu nie chce mi wierzyć, że mówienie mogło mnie zmęczyć, to jednak było to wyzwanie. Co do samego parcia na szkło to obawiam się, że to doświadczenie mogło je pogłębić – było świetnie. Choć czy się podobało, to już nie mnie oceniać. Tak czy owak – polecam, dzielcie się wiedzą z kimkolwiek i kiedykolwiek możecie.

Ledwo ochłonęłam po czwartkowej prezentacji, a już nadszedł piątek wraz z konferencją Future Dev Day. Śląsk ma to szczęście, że na jego terenie leżą Gliwice. A w Gliwicach jest firma, której eventy owiane są już legendą – Future Processing. Bardzo lubię darmową konferencję QualityExcites, bo jest dobra i darmowa. Przyjemne doświadczenia mam również z QualityMeetupami. Kiedy więc pojawiły się informacje o FDD nie musiałam się długo zastanawiać. Mi i mężowi udało się zapisać już w pierwszej turze, dzięki czemu uniknęliśmy problemów ze stroną jakie mieli próbujący w kolejnych turach zapisów.

Na FDD wykłady odbywały się tylko w jednej sali i pogrupowane były w bloki tematyczne. Dzięki temu, że żaden z wykładów nie odbywał się równolegle z innym, nie musiałam przeżywać dylematów znanych z innych konferencji: iść na wykład A czy na B, podczas kiedy obydwa mogą być interesujące.

Najbardziej spodobał mi się pierwszy blok wykładów – “nie tylko software”. Był on, z racji obecności oprogramowania Future Processing na PW-Sat2 który lada moment zostanie wyniesiony na orbitę, mocno kosmiczny. Choć bardzo lubię projekty, w których pracuję, to jednak ciągła obecność reklam 😛 sprawia, że czasami zapominam, jak romantyczną dziedziną nauki może być informatyka. A ten blok o tym mi przypomniał. Ostatni wykład bloku – Bezpieczeństwo funkcjonalne systemów wbudowanych – przypomniał mi z kolei, jak bolesne i kosztowne mogą być błędy w oprogramowaniu.

Jednak nie było tak krótko, jakbym chciała. Kończąc już ten przydługi wywód – gorąco polecam samoprezentację, a jeszcze cieplej Future Dev Day 🙂

Najnowsze wpisy

Czy testowanie jest dla każdego?

Do tego wpisu zainspirowała mnie dyskusja, jaka rozgorzała wokół gościnnego wpisu Marcina, który jakiś czas temu opublikowałam. Pytanie o to, czy testowanie oprogramowania jest dla każdego, pojawia się często w kończących się gorącymi wymianami zdań wątkach na grupie facebookowej Testowanie Oprogramowania.

KISS, czyli nie komplikuj, głuptasku

Łapka w górę, kto słyszał o regule KISS. Oczywiście nie mogę Was widzieć, ale wyobrażam sobie, że zgłosiłby się każdy, kto już dłuższy czas pracuje przy wytwarzaniu oprogramowania, a ten, kto pisze automaty i programuje już na sto procent.

“Mindset” to nie wszystko

Sporo czasu zabierałam się do tego, by napisać dzisiejszy wpis. I nie, wcale nie chodzi mi o to, że powinnam była go wrzucić wczoraj, ale o to, że trochę obawiam się wsadzania kija w mrowisko.

Pin It on Pinterest

Podoba Ci się wpis?

Podziel się ze znajomymi!