Testujemy wydajność z GTmetrix

14 października 2017 | Narzędzia

O tym, jak ważna jest dziś wydajność sami wiecie najlepiej. Już 10s. oczekiwania na załadowanie się strony może spowodować utratę zaufania użytkownika, który zniechęcony może nigdy już nie wrócić na naszą stronę.

Wielu z nas wykonuje testy wydajnościowe na co dzień, niektórzy nawet specjalizują się w takich tylko testach. Niemal każdy próbował swoich się z Gatlingiem, JMeterem czy SoapUI. Ale dzisiaj chciałabym Wam opisać nieco inne narzędzie do sprawdzenia, jak bardzo wydajna jest strona. Wiem, że to narzędzie jest popularne wśród programistów Frontendu, ale wśród testerów których znam już niekoniecznie.

GTmetrix, bo o nim mowa, nie powie nam co prawda jak zachowuje się strona pod większym obciążeniem albo w którym momencie się “wywali”. Pozwoli nam za to dowiedzieć się, jakie mogą być odczucia użytkownika jako jednostki: sprawdza on jaki jest czas załadowania się strony. Dzięki temu będziemy mogli polepszyć odbiór treści w “normalnych warunkach”, a z drugiej strony – być może zauważymy coś, co niejako zaalarmuje nas i da sygnał do zrobienia “prawdziwych” testów wydajnościowych. Przy okazji narzędzie daje nam podpowiedzi jakie obszary poprawić, aby podnieść szybkość ładowania.

GTmetrix do generowania raportu korzysta z metryk PageSpeed oaz YSlow.

Aby skorzystać z narzędzia wystarczy po prostu wejść na stronę i wpisać link do witryny, którą chcemy przetestować – jest to tak proste, że moim zdaniem warto przynajmniej spróbować 🙂 W tym przypadku test jest automatycznie uruchamiany w przeglądarce Chrome zlokalizowanej w kanadyjskim Vancouver.

Jeżeli zdecydujemy się na rejestrację, która jest darmowa, otrzymamy więcej “ficzerów”, takich jak zmiana lokalizacji, przeglądarki (na Firefoxa lub mobilowego Chroma) czy prędkości łącza, a także włączenia Adblocka. Możemy też stworzyć film z testu.

Raport przyznaje oceny w skali od A (najlepiej) do F (najgorzej).

Dodatkowo sugerowane są obszary, nad którymi można popracować. Dla mojego bloga w najbardziej bolesnych obszarach rekomendowane jest zmniejszenie ilości zapytań HTTP czy skorzystanie z CDN.

Ciekawą opcją jest porównywanie raportów – dzięki temu porównujemy zmiany w wydajności na naszej własnej stronie z różnymi ustawieniami, bądź sprawdzamy jak wypadamy na tle innych serwisów. Z poniższego obrazka jasno wynika, że mój blog wymagałby kilku ulepszeń… ale z drugiej strony, kto w dobie LTE korzysta z 3G? 😉

Pokusiłam się też o porównanie z innymi blogami o podobnej tematyce (Wake Up And Code oraz JavaGirl). Jak widać rating nie zawsze przekłada się na czas ładowania, a szybkości od koleżanek mogę się uczyć. Szczegółowy raport znajdziecie tutaj.

Warto też zaglądać na bloga GTmetrixa, zamieszczane jest tam wiele wyczerpujących porad, m.in jak optywalizować wordpressa.

Na koniec możemy się zastanowić, czy takie testy powinien wykonywać tester, czy leży to raczej w zakresie obowiązków fontendowca. Moim zdaniem wszystko co może polepszyć jakość tego, co prezentujemy użytkownikom, powinno być przez nas sprawdzone. Z własnego doświadczenia wiem, że w wielu projektach nie zwraca się uwagi na takie detale, co spowodowane jest często wysokim tempem pracy i innymi priorytetami. Uruchomienie testu GTmetrix zajmuje naprawdę niewiele czasu i bardzo szybko daje odpowiednie wskazówki. Jeśli w porę spostrzeżemy, że “performance” naszej aplikacji webowej nie zmierza w najlepszym kierunku możemy od razu wprowadzić zmiany i odłożyć gruntowną przebudowę w czasie.

Poza tym metryki są naprawdę ciekawe, więc może warto rozważyć ich dodawanie do pozostałych raportów?

PS: Bonus. Wspominałam, że GTetrix umożliwia tworzenie filmu z testu. Poniżej załączam więc video z testu mojego bloga 🙂 Ciekawą funkcją jest możliwość przeskoczenia w raporcie GTmetrix do momentów załadowania konkretnych elementów dostępnych na stronie.

Najnowsze wpisy

CzytanQA: Duch w sieci

Gdyby ktoś zapytał mnie o największego trolla w historii IT, to bez mrugnięcia okiem odpowiedziałabym: Kevin Mitnick. A jego autobiografia, napisana wespół z Williamem L. Simonem jest tego najlepszych dowodem.

#4 Antywzorce w testowaniu oprogramowania: Testowanie niewłaściwej funkcjonalności

Każdy, kto ma odrobinę doświadczenia w testowaniu oprogramowania wie, jak trudne jest uzyskanie stuprocentowego pokrycia kodu testami.

CzytanQA: Social skills for information security professionals

Kiedy tylko Dawid Bałut na swoim profilu poinformował, że jego pierwsza anglojęzyczna książka jest już dostępna, od razu wiedziałam, co następne pojawi się w serii CzytanQA.

Pin It on Pinterest

Podoba Ci się wpis?

Podziel się ze znajomymi!