Teoria vs. Praktyka

17 lutego 2018 | Uczymy się!

Kto z Was nigdy nie zastanawiał się nad tym, czy teoria jest do czegoś potrzebna, niech pierwszy rzuci we mnie „Testowaniem oprogramowania”. Z tym dylematem spotykam się regularnie mniej więcej od czasu studiów. A wśród testerów pytanie wraca jak bumerang, chociażby w formie dyskusji pod tytułem „Czy certyfikat ISTQB coś daje?”. I choć niektórzy nazwą to parciem na szkło, inny zwykłym przemądrzalstwem, to ja lubię wypowiadać się na chodliwe tematy, więc dorzucę dziś swoje trzy grosze do tej dyskusji.

Od razu ostrzegam, to może być jazda bez trzymanki, bo zahaczymy o tematy iście filozoficzne. W dodatku zaczniemy dość rekurencyjnie – od teorii. Bo żeby w ogóle rozmawiać, musimy wiedzieć, o czym rozmawiamy. Najtrudniej było z definicją praktyki, bo chyba sama w sobie chce się, nie wiedzieć czemu odciąć od teorii. Ale szukałam i znalazłam! W przedpotopowym słowniku, ale znalazłam!

Praktyka [gr.] – jedna z podstawowych kategorii filozofii marksistowskiej, oznaczająca całokształt społeczno-historycznej, materialnej działalności ludzi w toku przekształcania przez nich i dostosowywania do ludzkich potrzeb rzeczywistości przyrodniczej i społecznej; tak rozumiana, jest zarówno podstawą, źródłem i celem poznania, jak i naczelnym kryterium prawdy.1
Teoria – wiedza tłumacząca jakąś dziedzinę zjawisk, w odróżnieniu od praktyki, z którą jednak pozostaje w związku i na podstawie której jest formułowana; w logice zespół naukowych praw, definicji, twierdzeń i hipotez dotyczących danej dziedziny zjawisk, tworzący rzeczowo powiązaną, uporządkowaną i logicznie spójną całość. 1

Czy już dostrzegacie, jak ładnie te dwa pojęcia są ze sobą powiązane? Choć w sumie tylko jednostronnie – bez praktyki nie byłoby teorii. Więc po co nam ta całą teoria, hm?

Definicje dzięki semantyce

Teoria opiera się na wielu filarach. Niewątpliwie ważną rolę odgrywa tutaj semantyka…

dział językoznawstwa, którego przedmiotem jest analiza znaczeń wyrazów 2

… która pozwala tworzyć definicje:

objaśnienia znaczenia wyrazów, wyrażeń lub pojęć 2

Mogłabym wspomnieć jeszcze o ontologii, aksjomatach czy paradygmatach, ale do rana bym nie skończyła tego wpisu, więc na tych dwóch… ekhm… DEFINICJACH się zatrzymam. Zwłaszcza że już robi się nudno, a ja w zasadzie chciałam tylko napisać, że dzięki teorii wiemy o czym rozmawiamy. A dlaczego to takie ważne? Wyobraźcie sobie, że przychodzi do Was PO i prosi o sprawdzenie wydajności na testowanym produkcie. I tylko tyle. Wy, już po lekturze mojego bloga :), korzystacie z Lighthouse albo GTMetrix. Tymczasem okazuje się, że Waszemu PO chodziło o to, by sprawdzić, co się stanie, gdy system zostanie przeciążony. Oczywiście, można było dopytać. Ale czy można dopytywać, nie wiedząc o co można pytać?

Teoria więc jest nam potrzebna po to, by wiedzieć jak i o co pytać, ale i jak odpowiadać. Ale czy tylko po to?

Logarytmiczny przyrost wiedzy

Posiadanie w arsenale swojej wiedzy sporej dawki teorii moim zdaniem dużo łatwiej się uczymy. Jak wspomniałam wcześniej – wiemy o co pytać, wiemy więc też, czego szukać. Definicje to takie wytrychy, klucze otwierające wiele drzwi, punkty odniesienia. O wiele więcej trafionych, precyzyjnych, zadowalających i wyczerpujących wyników uzyskamy wpisując w Google’ach „Narzędzia do testów performance”* niż „Narzędzia typu GTmetrix”.

To robić ISTB czy nie?

Ha, i pewnie myśleliście, że dam Wam odpowiedź, co? 🙂 Nie powiem Wam, czy robić, czy nie, czy warto, czy olać. Ale jestem zdania, że chcąc testować i chcąc dłużej zagrzać miejsce w testerskim świecie na pewno warto zapoznać się z sylabusem oraz słownikiem pojęć. Ta wiedza szybko wylatuje z głowy, to prawda. Ale paradoksalnie wraca po nabraniu praktyki, w bardzo usystematyzowanej formie. A jeśli już bardzo nie chcecie dotykać ISTQB, to warto zaprzyjaźnić się ze wspomnianą przeze mnie książką Adama Romana.

Podsumowując: to nie jest tak, że uważam, ze teorią da się wszystko załatwić, nie, nie. Uważam, że teoria z praktyką to idealne połączenie. Ale przede wszystkim teoria pozwala nam się lepiej komunikować, w bardziej zwięzły i skonkretyzowany sposób. Ułatwia też szerzenie wiedzy, i to takie usystematyzowanej, sprawdzonej. Dużo łatwiej się rozmawia, jeśli wszyscy wiemy, o czym mówimy 🙂

A na koniec – taki mały śmieszek:

* No dobra, to jest trochę babol wynikający z tłumaczenia

[1] Zespół Redakcji Encyklopedii PWN pod redakcją Czesława Sojeckiego, “Mała Encyklopedia Powszechna – PWN”, Państwowe Wydawnictwo Naukowe Warszawa, 1970
[2] https://sjp.pwn.pl/slowniki/semantyka.html

Najnowsze wpisy

#1 Antywzorce w testowaniu oprogramowania: Testy jednostkowe bez testów integracyjnych

Dziś porozmawiamy sobie o tym, dlaczego posiadanie testów jednostkowych z pominięciem testów integracyjnych to nie najlepsza praktyka.

CzytanQA: Urobieni. Reportaże o pracy

Nie samymi technologicznymi książkami żyje człowiek. Dziś chcę Wam polecić książkę, które zrobiła na mnie wrażenie większe, niż wiele innych przeczytanych w ostatnim czasie.

Antywzorce w testowaniu oprogramowania

Ostatnio przegrzebując Internety trafiłam na bloga Kostisa Kapelonisa gdzie znalazłam obszerny artykuł o antywzorcach w testowaniu oprogramowania. Dziś krótko na ten temat.

Pin It on Pinterest

Podoba Ci się wpis?

Podziel się ze znajomymi!