RODO jest spoko

27 maja 2018 | Słowotok, czyli felietony

Pomimo, że GDPR (General Data Protection Regulation) spotykane w naszym kraju częściej jako RODO (Rozporządzenie o ochronie danych osobowych) zostało przyjęte dopiero teraz, to dwuletnie vacatio legis sprawiło, że większość organizacji, jak to zwykle bywa, czekało do ostatniej chwili z dostosowaniem się do obowiązujących przepisów. Poskutkowało to tym, że ostatni tydzień upłynął nam pod znakiem festiwalu opasłych przesyłek, telefonów marketingowych ostatniej szansy, rozsyłania maili i SMS-ów informacyjnych oraz wyskakujących na stronach okienek z komunikatami o treści przeróżnej, za to istotnie tej samej, a jego apogeum przypadło na czwartkowy wieczór.

Niektórzy z nas mogli jeszcze boleśniej odczuć skutki zmian będąc tymi, którzy na życzenie zapominalskiego biznesu musieli wprowadzać poprawki w ostatniej chwili. A dzień tygodnia, na jaki przypadło ostateczne wejście w życie GDPR dla niektórych wiązał się ze złamaniem zasady zabraniającej releasowania w piątki.

Co do samego wprowadzania, to oczywiście Amerykanie i mieszkańcy innych kontynentów, zwłaszcza Ci, którym aż tak nie zależy na europejskim odbiorcy, mieli trochę łatwiej. Mogli posłużyć się przykładem Chicago Tribune i po prostu zablokować serwis dla mieszkańców starego kontynentu:

Choć z drugiej strony znaleźli się tacy, którzy poszli po linii najmniejszego oporu bez utraty wyświetleń, i wyłączyli na swoich stronach skrypty śledzące użytkownikom z Europy, co znacząco poprawiło performance. Nie zdziwię się, jeśli co sprytniejsi Amerykanie zaczną wchodzić na rodzime serwisy z proxy 🙂

Ja sama, choć nieco zirytowana stanem mojej zwykle czyściutkiej skrzynki odbiorczej, jestem bardzo zadowolona ze zmian, jakie wprowadza RODO. W pierwszej chwili chciałam skorzystać z pomysłu mojego męża i ustawić sobie autoresponder, który na mocy Artykułu 17 (Prawo do bycia zapomnianym) automagicznie prosiłby autorów przychodzącej wiadomości o usunięcie konta oraz wszystkich moich danych z ich baz. Potem stwierdziłam, że jest parę wartościowych miejsc w Internecie, którym mogę swoje dane udostępniać i ostatecznie skończyłam na kilkugodzinnym seansie przeglądania e-maili i ręcznego odpisywania (nooo, może skorzystałam z usług Pana Kopieja Wkleja). Świetny plan na piątkowy wieczór 🙂 Przy okazji okazało się, że mam konto w paru miejscach, w których nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek konto zakładała, bo nie miałam takiej potrzeby.

Oczywiście, GDPR jest prawem nieprecyzyjnym, a ilość jego interpretacji wynosi więcej niż 150… conajmniej 200! I prawdą jest, że próby regulacji prawnej Internetów 🙂 mogą wydawać nam się nieco komicznie i nieudolne, a momentami wręcz abstrakcyjne (choć w tym miejscu przypomnę, że RODO nie odnosi się tylko do sfery internetowej, ale wszystkiego co z naszymi danymi osobowymi związane). Ale pamiętajmy, że nie od razu Rzym zbudowano. Trzeba ten pierwszy krok zrobić, a prawdą jest, że dane osobowe w Internecie wiele organizacji traktowało jak zbieracze grzyby w szczycie sezonu, dokonując na nich niemalże gospodarki rabunkowej, robiąc z nimi co zechcą. Ale nasze dane to nie zwykłe grzyby, tylko są równie cenne i wartościowe jak smardze i tak jak smardze powinny być chronione 🙂 I to właśnie daje nam RODO.

Liczę, że RODO ograniczy erę nie tylko spamu mailowego, ale też niejednokrotnie naprawdę irytujących sprzedawców i rekruterów. Kto z Was nigdy nie zirytował się otrzymując telefon z kolejną cudowną ofertą zakupu 34 smartfona w ofercie na 500 miesięcy, pierwsze 2137 dni za darmo, niech pierwszy rzuci we mnie iPhonem 10. Z kolei rekruterzy – choć w większości przypadków mili i profesjonalni – również mieli wśród swoich przedstawicieli takich, którzy przekroczyli pewne granice przyzwoitości sprawiając, że próba head huntingu przerodziła się w regularny stalking i wysyłanie wiadomości w każdy możliwym serwisie włączając w to Instagram i Endomondo (true story!).

Fakt, że wielu z nas zignoruje te wiadomości, które otrzymali teraz. Ale myślę, że niektórzy, podobnie jak ja, złapali się za głowę widząc, jak wiele instytucji korzystało bez dokładnego poinformowania nas o tym z dobrodziejstwa posiadania naszych danych. I spożytkują to, by w najbliższych dniach pozbyć się tych kont, z których nie korzystają albo dowiedzieć się, do czego ich dane są wykorzystywane. Ja Was do tego gorąco zachęcam, ponieważ Ogólne rozporządzenie o ochronie danych jest dla nas i dla naszej ochrony 🙂

Najnowsze wpisy

Quality Excites 2019

Wczoraj zakończyła się 8. edycja konferencji Quality Excites, w ramach której miałam okazję prowadzić panel dyskusyjny. Wnioski z dyskusji umieszczę tutaj wkrótce, a dziś zachęcam Was do przeczytania podsumowania moich wrażeń z tego wydarzenia.

test:fest 2019 – podsumowanie

Czas na recenzję Test:fest – bez wątpienia jednego z bardziej rozpoznawalnych testerskich wydarzeń w Polsce.

Quality Meetup #19 – podsumowanie

Już ponad miesiąc minął, odkąd wystąpiłam na Quality Meetup ze swoją prezentacją poświęconą błędom poznawczym. A jeszcze więcej od ostatniego wpisu na blogu. Czas najwyższy więc na dobre wyjść ze snu zimowego i zacząć nadrabiać.

Pin It on Pinterest

Podoba Ci się wpis?

Podziel się ze znajomymi!