O Śwince Peppie i o tym, dlaczego nie warto lekceważyć stażystów

25 listopada 2017 | Słowotok, czyli felietony

Pamiętacie swój pierwszy błąd, jaki znaleźliście i uczucie, jakie temu towarzyszyło? Ja wtedy byłam bardzo z siebie zadowolona, mimo, że nawet nie pracowałam wówczas jako tester.

W swojej karierze odbyłam wiele staży i praktyk. Część z nich była związana z testowaniem, a inne nie miały żadnego związku z IT. W trakcie jednego stażu pracowałam na pierwszej linii wsparcia – odbierałam zgłoszenia od innych pracowników i pomagałam im w rozwiązywaniu problemów. Nie była to praca marzeń, ale też nie najgorsza, czasami nawet ciekawa. Dzięki niej nauczyłam się sporo na temat działania systemów operacyjnych, zarządzania danymi, a także szybkiego i skutecznego rozwiązywania problemów. Było to też wprost wymarzone środowisko do pierwszych testów – nie wszystkie zgłaszane przypadki były oczywiste, niektóre wymagały drobnego dochodzenia 🙂

Pewnego wtorku, już pod koniec pracy, zadzwonił telefon.
– Magda, DWI, w czym mogę pomóc?
W słuchawce odezwał się męski głos:
– No cześć Magda, nie uwierzysz, ale na moim profilu zamiast mojego zdjęcia pojawiło się zdjęcie mojej koleżanki.
– Ymh… czy mogę prosić Twoje nazwisko?
Kiedy sprawdziłam dane osoby ciężko było mi już zachować powagę. Zamiast łysego Pana przed czterdziestką zobaczyłam zdjęcie ślicznej blondynki po dwudziestce. Ledwo kontrolując głos dałam radę odpowiedzieć tylko:
– Dzięki za zgłoszenie, sprawdzimy to i damy Ci znać.

W tamtej chwili już domyślałam się, co mogło się stać. Wyglądało to na globalny problem, lukę w formularzu, w którym pracownicy zmieniali dane na swój temat. Kolega zgłaszający błąd zdążył mi jeszcze powiedzieć, że tuż przed weekedenm koleżanka poprosiłą go o pomoc w ustawieniu profilówki. Trochę mu się spieszyło, więc wysłał jej… linka, pod którym widniał formularz zmiany zdjęcia.

Prawie wszystkie dane pracowników były przesyłane w bezpieczny sposób, link do formularza był zawsze taki sam. Zdjęcie jednak miało swój własny formularz, do którego przekierowywany był pracownik z formularza zmiany danych. I tutaj kogoś poniosła fantazja – ID pracownika było zaszyte w linku. Dowolna osoba w firmie mogła zmienić innej dowolnej osobie profilowe. W tym miejscu mogłaby się skończyć historia – błąd zgłoszony, opisany, możemy iść dalej.

Moglibyśmy, gdyby nie to, że opiekun stażu nie chciał mi wierzyć, że mamy taki błąd.
– Zmień mi profilowe na Świnkę Peppę, to pogadamy.

No tak, dopóki nie wysłał mi linku do zdjęcia, nie mogłam mu go zmienić, prawda? Otóż nieprawda. Formularz zmiany zdjęcia identyfikował pracownika w taki sam sposób, jak robiła to strona wyświetlająca jego dane. Wyszukałam więc kolegę w bazie dostępnej wszystkim pracownikom, z URL wyciągnęłam jego identyfikator, wrzuciłam do linka z formularza. Potrzebowałam tylko zdjęcia Świnki Peppy, ale z tym już nie było problemu. Jak możecie się domyślić, kolega był niepocieszony.

I tutaj znowu mogłabym zamknąć opowieść. Jednak nasz system miał jeszcze jedno ciekawe ograniczenie – baza zdjęć aktualizowała się raz w tygodniu. Ja ze zmianą zdjęcia kolegi wstrzeliłam się idealnie w ten czas. On, ze swoją poprawką, nie miał już tyle szczęścia. Przez następne kilka dni każdy, kto tylko chciał z nim porozmawiać na firmowym komunikatorze zamiast jego zdjęcia, widział przeuroczą Świnkę. Wspominałam, że mój opiekun był firmowym ekspertem?

Pierwszy błąd jaki znalazłam okazał się też jednym z zabawniejszych i ciekawszych. Krótko potem mój staż się skończył i nawet nie wiem, czy kiedykolwiek naprawiono usterkę. A jakie były Wasze pierwsze znalezione błędy? A może te bardziej spektakularne czekał na Was na późniejszym etapie kariery?

Najnowsze wpisy

Czy testowanie jest dla każdego?

Do tego wpisu zainspirowała mnie dyskusja, jaka rozgorzała wokół gościnnego wpisu Marcina, który jakiś czas temu opublikowałam. Pytanie o to, czy testowanie oprogramowania jest dla każdego, pojawia się często w kończących się gorącymi wymianami zdań wątkach na grupie facebookowej Testowanie Oprogramowania.

KISS, czyli nie komplikuj, głuptasku

Łapka w górę, kto słyszał o regule KISS. Oczywiście nie mogę Was widzieć, ale wyobrażam sobie, że zgłosiłby się każdy, kto już dłuższy czas pracuje przy wytwarzaniu oprogramowania, a ten, kto pisze automaty i programuje już na sto procent.

“Mindset” to nie wszystko

Sporo czasu zabierałam się do tego, by napisać dzisiejszy wpis. I nie, wcale nie chodzi mi o to, że powinnam była go wrzucić wczoraj, ale o to, że trochę obawiam się wsadzania kija w mrowisko.

Pin It on Pinterest

Podoba Ci się wpis?

Podziel się ze znajomymi!