Narzędzia, które ułatwiają mi (testerski) żywot

3 lutego 2018 | Narzędzia

Stawiam, że każdy z Nas zna kilka takich aplikacji, które choć do testów czy programowania nie są zbyt potrzebne, to ułatwiają nam życie i które są jednymi z pierwszych instalowanych na świeżym systemie. Albo takich, które raz wpięte do przeglądarki zostają tam na bardzo długo, zawsze muszą być pod ręką i mają najczęściej klikaną ikonką. Dzisiaj opisałam trzy takie narzędzia, bez których nie wyobrażam sobie swojej pracy. Zapraszam Was do lektury 🙂

Grammarly

Ta wtyczka do przeglądarki Chrome nie ma kompletnie nic wspólnego z testami, ani nawet z programowaniem. Za to może stać się najlepszym przyjacielem każdego, kto pracuje w firmie z językiem angielskim jako wiodącym. A dlaczego? Bo podkreśla (wytyka :)) błędy językowe – upomina się o przedimki (albo poleca pozbyć się zbędnych), zauważa źle odmienione czasowniki, krzyczy gdy przecinek znajdzie się w złym miejscu, wyłapuje literówki, które mogą umknąć każdemu. W wersji darmowej wyłapuje tylko najpoważniejsze błędy gramatyczne i w pisowni – czyli takie, które mogą nas boleć najbardziej. A to w zupełności wystarczy.

Poza wtyczką do Chrome’a możemy pobrać również aplikację która zweryfikuje nasz angielski w MS Word i Outlook. Dla “windowsowców” dotępny jest również edytor sprawdzający w locie tworzony tekst.

Screenpresso

Każdy tester prędzej czy później zaczyna korzystać z aplikacji, która pozwala mu szybciej i lepiej robić zrzuty ekranu. Screenpresso jest moim ulubionym programem tego typu. Choć dostępny tylko na Widnowsa, to raczej nie powinno to boleć użytkowników Maca, który sam w sobie dostarcza całkiem zadowalający sposób na wykonywanie screenshotów.
Z zainstalowanym Screenpresso możemy zapisywać fragmenty ekrany wciskając po prostu ‘prt sc’. Możemy również opóźnić wykonanie zrzutu o 3 sekundy, co może być ważne jeśli to, co chcemy złapać jest trudne do uchwycenia, szybko znika z ekranu. Dodatkowo program pozwala na wykonywanie filmów z tego, co dzieje się na ekranie lub jego dowolnym obszarze. Wykonane screeny, nawet jeszcze niezedytowane zapisują się automatycznie w domyślnym folderze, ale dostępne są też pod ręką w dockerze ulokowanym w pasku zadań.

Do aplikacji dołączony jest bardzo przyjemny i łatwy w obsłudze edytor, dzięki któremu dodamy opis, ikony czy zaznaczenia do naszego screena, a także pozwoli nam na przycięcie czy zmniejszenie obrazka.

SpectacleApp

Opisałam już aplikację dla użytkowników Windowsa, to teraz coś dla zadowolenia drugiego obozu – “makowców”.
Spectacle pozwala pracować z wieloma oknami na jednym ekranie, dostarczając poza ikonką na pasku menu cały zestaw skrótów klawiszowych pozwalających ulokować okienko w dowolnym miejscu (jedna z połówek lub ćwiartek ekranu) bez użycia myszki. Ja najbardziej lubię umieszczać wszystkie komunikatory (a wraz z Outlookiem korzystam z 4) na jednym pulpicie, co ułatwia mi przeglądanie wiadomości. Ale Spectacle przydaje się również kiedy chcę porównać zawartość dwóch dokumentów czy wygląd aplikacji na dwóch różnych branchach bez zbędnego machania kursorem – mogę wtedy łatwo i szybko ustawić jedno okno obok drugiego tak, by sprawiedliwie dzieliły się miejscem na ekranie 🙂

To tylko trzy narzędzia z wielu jakich korzystam, ale z tych chyba najczęściej. Choć w przyszłości może opiszę też inne 🙂 A jakie Wy polecacie dodatki ułatwiające pracę?

Najnowsze wpisy

Czy testowanie jest dla każdego?

Do tego wpisu zainspirowała mnie dyskusja, jaka rozgorzała wokół gościnnego wpisu Marcina, który jakiś czas temu opublikowałam. Pytanie o to, czy testowanie oprogramowania jest dla każdego, pojawia się często w kończących się gorącymi wymianami zdań wątkach na grupie facebookowej Testowanie Oprogramowania.

KISS, czyli nie komplikuj, głuptasku

Łapka w górę, kto słyszał o regule KISS. Oczywiście nie mogę Was widzieć, ale wyobrażam sobie, że zgłosiłby się każdy, kto już dłuższy czas pracuje przy wytwarzaniu oprogramowania, a ten, kto pisze automaty i programuje już na sto procent.

“Mindset” to nie wszystko

Sporo czasu zabierałam się do tego, by napisać dzisiejszy wpis. I nie, wcale nie chodzi mi o to, że powinnam była go wrzucić wczoraj, ale o to, że trochę obawiam się wsadzania kija w mrowisko.

Pin It on Pinterest

Podoba Ci się wpis?

Podziel się ze znajomymi!