KraQA – podsumowanie

27 grudnia 2018 | Konferencje i meetupy

Aaaale się rozleniwiłam, co? Tyle czasu bez wpisu. Ale to, że tutaj nic się nie działo, wcale nie oznacza, że nic nie robiłam! Koniec listopada i grudzień przeleciały mi pod znakiem przygotowań do prelekcji na KraQA. Ale po kolei.

Pewnego listopadowego dnia, wracając z jednego ze śląskich meetupów pomyślałam sobie że… właściwie czemu sama nie spróbuję? Czemu po prostu nie wymyślę tematu, o którym co nieco wiem i nie opowiem o nim innym? Od myśli do działania daleko nie było, więc jeszcze tego samego wieczora napisałam do organizatorów KraQA – głównie dlatego, że Kraków jest na tyle blisko, że nie mam problemu z dojazdem, a sam meetup kojarzyłam z cieszącego się dobrą opinią – z pytaniem, czy nie chcieliby posłuchać o… błędach poznawczych. Tak się składa, że ekonomia behawioralna i psychologia zawsze wydawały mi się tematem ciekawym, przyjemnym, a jednocześnie dość mocno zaniedbanym i niedocenianym (w ogóle mam takie odczucie – może niewłaściwe – że wiedza o tzw. umiejętnościach miękkich jest zaniedbywane i pomijana na korzyść tych “twardych”, technicznych). A gdyby tak połączyć to z testowaniem…?

Temat się spodobał, a do mnie dopiero następnego dnia dotarło, ile pracy mnie czeka.

Szybciutko zamówiłam brakujące książki do biblioteczki, a nie czekając na ich dostarczenie przeczytałam raz jeszcze “Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (swoją drogą to pierwsza książka, którą recenzowałam na blogu – od niej rozpoczęłam serię CzytanQA) oraz “Pułapki myślenia” (wpis poświęcony tej książce, dopiero planują opublikować). Z literaturą było łatwo, gorzej z opracowaniami naukowymi. Pomijam, że w języku polskim mało jest ciekawych publikacji na temat błędów poznawczych w ogóle, mam wrażenie, że obszar ten jest traktowany bardzo po macoszemu. Ale może to ja źle szukałam. Wśród źródeł zagranicznych jest już lepiej, jednak mało kto do tej pory zajmował się ekonomią behawioralną w ujęciu wytwarzania oprogramowania. Na szczęście znalazłam jedną pracę która mogła mi posłużyć jako wskazówka.

Przygotowanie prezentacji pochłonęło cały mój wolny czas (no, może ten nie zajęty jeszcze przez zajęcia sportowe) – jeśli nie “dłubałam prezki”, to czytałam i szukałam materiałów, dobierałam przykłady. Okazuje się, że miesiąc to naprawdę mało czasu! Nie zostało go więc zbyt dużo na dobre przygotowanie samego wystąpienia, przećwiczenie tego, co chcę powiedzieć – co niestety odczułam podczas samego meetupu, ale o tym za chwilę.

Meetup odbył się 18 grudnia, a jeszcze tego dnia w pracy robiłam ostatnie poprawki w prezentacji – dziękuję wszystkim, którzy wyłapywali literówki, nieścisłości i niedociągnięcia, bez Was by się to nie udało 🙂 Co mnie zaskoczyło, to fakt, że nie stresowałam się zbytnio (dla porównania, przed dniami kariery na UE prawie zjadłam palce). Wszystko wydawało się mi sprzyjać: taski, które tego dnia miałam do sprawdzenia nie stwarzały żadnych problemów, na drodze z Katowic do Krakowa nie było żadnych korków (a to rzadkość), miejsce parkingowe znaleźliśmy bez większego wysiłku. No jak po maśle! Miałam pewne obawy, co do tego, czy prezentacja zadziała (związane z przesiadką na sprzęt z nadgryzionym jabłkiem), ale i tutaj nie było przeszkód!

Organizatorzy przywitali mnie bardzo ciepło. Pierwszy raz miałam okazję być na meetupie, na którym panuje taka no… swojska, koleżeńska atmosfera 🙂 Wymieniliśmy kilka zdań, chyba musiałam wyglądać na przestraszoną, ponieważ nie zabrakło słów otuchy.

… a chwilę po 18 wystartowałam. Wiecie, czego najbardziej się obawiałam? Że powiem coś po śląsku i inni nie zrozumieją. I podobno rzeczywiście jakieś słowo mi się wymknęło, ale mój mąż nie pamięta jakie, a inni nie potrafią go powtórzyć 😀 Oczywiście nie wiem jak to się stało, ale zapomniałam chyba połowy tekstu, a prezentacja i tak się przeciągnęła do blisko godziny. Wydaje mi się, że temat przypadł publice do gustu. Cieszy mnie to o tyle, że te zagadnienia znajdują zastosowanie w każdej sferze życia, a jak już wspominałam – nie są zbyt popularne. Fajne jest też to, że pomimo, że był to występ debiutancki – znalazły się osoby, które czegoś ciekawego się dowiedziały i mogły to wykorzystać. A opowiedziałam o tym, czym są błędy poznawcze, skąd się biorą. O tym, jak wpływają na naszą pracę.

Muszę też przyznać, że takie opowiadanie poprzedzone przygotowaniami jest bardzo męczące – dopiero teraz udaje mi się odsypiać poprzedni miesiąc i dopiero teraz wracam do “blogowej normy”. Moje ego zostało wyczerpane do cna 😀 Ale to zmęczenie procentuje ogromną satysfakcją i co tu dużo mówić – dumą z samej siebie 😀 Że miałam odwagę wyjść przed ludzi i opowiadać, dzielić się tym, co samemu się przeczytało, dowiedziało, zobaczyło. Jeśli jeszcze macie wątpliwości, czy warto, to chętnie je rozwieję: warto! Wymyślajcie swoje tematy, róbcie prezentacje i dzielcie się tym. Coś, co dla Was jest oczywiste – dla innych wcale nie musi 🙂

Żeby nie było tak sielankowo, “bambistycznie”, to wiem, co poszło nie tak, co muszę poprawić. Sam temat chcę rozwijać, rozszerzać i ulepszać.

A na koniec coś, co zrobiłam już na fanpage’u, ale chciałabym jeszcze raz – jeszcze raz podziękować organizatorom KraQA. Przyjazna atmosfera i forma spotkania sprawiają, że jest to idealna okazja do tego, by wystąpić po raz pierwszy (i kolejny zapewne też :)). Kraków leży blisko Katowic, więc myślę, że KraQA będzie stałą pozycją w moim kalendarzu w roku 2019. A kto wie, może wystąpię tam raz jeszcze (jeśli zechcecie słuchać mojej godki :D). Chciałabym podziękować też tym, którzy uczestniczyli w meetupie, którym przyszło mnie słuchać – za to, że przyszliście, że słuchaliście i że daliście mi możliwość zobaczyć, jak to jest być po drugiej stronie mikrofonu.

Najnowsze wpisy

test:fest 2019 – podsumowanie

Czas na recenzję Test:fest – bez wątpienia jednego z bardziej rozpoznawalnych testerskich wydarzeń w Polsce.

Quality Meetup #19 – podsumowanie

Już ponad miesiąc minął, odkąd wystąpiłam na Quality Meetup ze swoją prezentacją poświęconą błędom poznawczym. A jeszcze więcej od ostatniego wpisu na blogu. Czas najwyższy więc na dobre wyjść ze snu zimowego i zacząć nadrabiać.

CzytanQA: Duch w sieci

Gdyby ktoś zapytał mnie o największego trolla w historii IT, to bez mrugnięcia okiem odpowiedziałabym: Kevin Mitnick. A jego autobiografia, napisana wespół z Williamem L. Simonem jest tego najlepszych dowodem.

Pin It on Pinterest

Podoba Ci się wpis?

Podziel się ze znajomymi!