Czy testowanie jest dla każdego?

13 maja 2018 | Słowotok, czyli felietony

Do tego wpisu zainspirowała mnie dyskusja, jaka rozgorzała wokół gościnnego wpisu Marcina, który jakiś czas temu opublikowałam. Pytanie o to, czy testowanie oprogramowania jest dla każdego, pojawia się często w kończących się gorącymi wymianami zdań wątkach na grupie facebookowej Testowanie Oprogramowania, ale zadają je także osoby ogólnie zainteresowan branż IT. Mi natomiast wielokrotnie zdarzało się, że pytanie to padło z ust osób będących w kręgu moich krewnych i znajomych.

Co do treści samego pytania, to równie dobrze mogłoby brzmieć bardzo podobnie dla programowania, ale także dla medycyny, języków obcych, fizyki kwantowej, a nawet muzyki, klocków lego, komiksów… czy każdej innej dowolnej działalności człowieka. A co ja myślę? Otóż moim zdaniem… to zależy. Jeden rabin powie tak, a inny rabin powie nie 🙂

Testowania może nauczyć się każdy…

Po swoich doświadczeniach między innymi z matematyką, której w końcu się nauczyłam w stopniu zadowalającym i pozwalającym na bezproblemowe posługiwanie się nią, głęboko wierzę, że nie ma takiej rzeczy, której przeciętnie inteligentny człowiek nie mógłby się nauczyć. Oczywiście: jednym przychodzi to łatwiej i sprawniej, inni potrzebują trochę więcej czasu na oswojenie się z niektórymi zagadnieniami. Niektórzy, w tym także ja, potrzebują czasami momentu przebłysku, który następuje kiedy to jeden brakujący element układanki nagle sprawia, że zaczynają doskonale rozumieć wszystko, przez co próbowali przebrnąć godzinami, dniami, czy niekiedy nawet miesiącami i latami. Dla mnie, we wspomnianej matematyce, było tak ze zrozumieniem pochodnych – pewnego dnia w zupełnie przypadkowej przedegzaminowej studenckiej rozmowie ktoś sparafrazował ich definicję, a ja nagle i cudownie zaczęłam je rozwiązywać. I podobnie miałam ( i nadal mam) z wieloma technologiami: na początku testowania, ucząc się narzędzi czy języków programowania. Ale koniec końców, zawsze po jakimś bliżej nieokreślonym czasie i odpowiedniej liczbie prób i błędów, można nauczyć się tego, czego się chce.

…kto ma w sobie odpowiednio dużo pasji

I w tym punkcie dochodzimy do tej części, w której rabin mówi nie. Bo o ile wierzę, że każdy człowiek ma zdolności intelektualne, by zdobyć wiedzę z danego obszaru, to doświadczenie pokazuje, że nie wszyscy mają dostatecznie dużo samozaparcia, determinacji i zamiłowania do tematu by wytrwać i przejść przez barierę wejścia. A bywa, że w niektórych technologiach poprzeczka zawieszona jest bardzo wysoko i jeśli nie mamy odpowiedniej dawki… zamiłowania do zagadnienia, które próbujemy rozbić na atomy, to możemy zniechęcić się zanim nastanie moment, w którym w pełni zrozumiemy to, co zrozumieć chcemy.

Warto próbować!

Jest jednak jedna mała gwiazdka w moim toku rozumowania, taka, która w umowach zwykle pisana jest malutką czcionką na samym końcu. Otóż nigdy nie wiemy, czy coś jest dla nas, jeśli tego nie spróbujemy. Na wstępie napisałam o tym, że o testowanie pytają mnie krewni czy znajomi. Nieraz zdarzyło się, że kiedy odpisywałem komuś, czym się zajmuję, ta osoba od razu zarzekała się, że nie mogłaby tego robić, że w ogóle tego nie rozumie. Wydaje mi się jednak, że ciężko wydawać tak zdecydowany osąd na podstawie tak małej próbki wiedzy. Dlatego kiedy ktoś pyta mnie, czy testowanie jest dla niego zachęcam go, by sam o tym poczytał, spróbował zrozumieć. Jeśli go wciągnie – świetnie! Jeśli nie – to wcale nie znaczy, że nie ma dość zdolności, by testować. Po prostu… testowanie nie leży w jego kręgu zainteresowań 🙂

Najnowsze wpisy

test:fest 2019 – podsumowanie

Czas na recenzję Test:fest – bez wątpienia jednego z bardziej rozpoznawalnych testerskich wydarzeń w Polsce.

Quality Meetup #19 – podsumowanie

Już ponad miesiąc minął, odkąd wystąpiłam na Quality Meetup ze swoją prezentacją poświęconą błędom poznawczym. A jeszcze więcej od ostatniego wpisu na blogu. Czas najwyższy więc na dobre wyjść ze snu zimowego i zacząć nadrabiać.

CzytanQA: Duch w sieci

Gdyby ktoś zapytał mnie o największego trolla w historii IT, to bez mrugnięcia okiem odpowiedziałabym: Kevin Mitnick. A jego autobiografia, napisana wespół z Williamem L. Simonem jest tego najlepszych dowodem.

Pin It on Pinterest

Podoba Ci się wpis?

Podziel się ze znajomymi!