Akcja rekrutacja: Kto odpowiada za jakość oprogramowania?

30 lipca 2020 | Akcja rekrutacja

To pytanie bardzo często pojawia się na rozmowach kwalifikacyjnych na stanowiska związane z testowaniem oprogramowania. Sama wiele razy je zadawałam, a jeszcze częściej słyszałam – nie skłamię, jeśli napiszę, że może tylko na jednej rozmowie rekrutujący je sobie odpuścił. Zastanowimy się dziś nad fenomenem pytania: „Kto odpowiada za jakość oprogramowania?”.

Zacznę od tego, że to pytanie moim zdaniem należy dokładnie do tej samej grupy, co „jakim rodzajem sera jesteś” albo „jakie jest Twoje duchowe zwierzątko”. I pewnie teraz pomyślicie – aaaa, pewnie będzie się nabijać z bezsensownych pytań rekrutacyjnych i jeszcze bardziej bezsensownych rekruterów. Otóż nie tym razem! Ta grupa jest całkiem sensowna, wprowadza element suspensu* do rozmowy. Zadanie pytania tegoż rodzaju może nas nieco rozluźnić, narzucić trochę lżejszy ton rozmowy.

Ale też może całkiem sporo powiedzieć o kandydacie.

Jako taki świeżaczek, na samym początku kariery, zwykłam odpowiadać „nah, proste, cały zespół”. O dziwo zadającym pytanie taka odpowiedź wystarczyła. Dziś, z perspektywy czasu, myślę, że trochę niesłusznie. Więc może po prostu dobrze udawali? Albo zadawali to pytanie „rzutem na taśmę”, sami nie wiedząc po co.

A myślę tak, ponieważ dziś wiem, że ta odpowiedź jest – choć prawidłowa na wysokim poziomie ogólności – nie do końca oddaje istotę tego, czym jest odpowiedzialność za jakość. Bo, moi mili, odpowiedź wcale nie musi być taka prosta. Co więc powiedzieć, żeby rekruter nie tylko był zadowolony, ale wręcz zacmokał z radości, że taki wygadany i ambitny kąsek mu się trafił?

Jak to z każdym pytaniem sprawdzającym kreatywność, odpowiedź winna zaczynać się od „TO ZALEŻY”. Bo to naprawdę zależy. Od tego, kto, przed kim i dlaczego ma odpowiadać. Sami zobaczcie, na ile sposobów można podejść, do odpowiedzi.

Za jakość odpowiada zespół

Ta, już wspomniana odpowiedź jest najbardziej oczywista, najczęściej ją słyszała, najczęściej sama też od niej zaczynałam. Jeśli mówimy o zespole zwinnym czy nawet szczególniej – scrumowym – to prawda, jeśli dobrze pamiętam Scrum wprost mówi, że zespół odpowiada za to, co dostarcza. Tylko z czym się wiąże ta odpowiedzialność? Co się stanie, jeśli zespół wypuści bubel? Z mojego doświadczenia wynika, że pokaja się na demo, wyciągnie wnioski i tyle będzie tej odpowiedzialności. Zespół odpowie wizerunkiem – przed Product Ownerem (który w sumie też za jakość odpowiada), przed resztą firmy (która w sumie też chyba widziała co w świat wypuszcza; no chyba, że właśnie nie wypuściła, a wtedy… no w sumie nie ma za co odpowiadać). Najwyżej nie pójdzie na pizza day, ale raczej na tym się skończy.

Za jakość odpowiada cała organizacja

Idźmy dalej. Zespół wypuścił bubel, nikt się jakimś cudem nie zorientował, bo, powiedzmy, był piąteczek przed długim weekendem (kto choć raz nie releasował w piątek, ten nie zna życia), coś tam kolanem było dopchnięte i szybko, szybko na produkcję. Stało się, jakiś badziew poszedł w świat. Najgorzej, jeśli to badziew z pogranicza security, zaraz się pojawiają nagłówki, najpierw na branżowych, a potem na ogólnych portalach że „łoooo ta firma to chałturę zrobiła, wstyd, zobacz memy”.

Pewnie odpowiedzialnego się znajdzie już po hotfixie, może nawet polecą jakieś głowy. Ale na zewnątrz to firma odpowiada za jakość – wizerunkiem, zaufaniem klientów, całkiem możliwe, że również finansowo – tracać użytkowników czy płacąc kary, jeśli poszło aż tak daleko.

Za jakość odpowiada ten, kto płaci

Zwrot z inwestycji – mówi to coś państwu? A tutaj mówimy raczej o stracie z powodu wadliwego oprogramowania. Wcześniej pisałam raczej o takiej odpowiedzialności wizerunkowej, ale jest jeszcze ta kwestia o której wiecie, „dżentelmeni nie rozmawiają”. Tylko umówmy się, biznes robi się po coś, nawet jeśli dla samorealizacji, to w biznesie miernikiem tej samorealizacji będzie to, ile pieniędzy zarobi firma tego, kto w nią inwestuje. Jeśli firma zacznie przynosić straty, bo jakość jest podła – to na poziomie finansowym bezpośrednio odpowie inwestor lub udziałowiec. Możemy więc przyjąć założenie, że to podmiot finansujący za jakość odpowiada, a przynajmniej logika podpowiada, że to on powinien być nią najbardziej zainteresowany.

Za jakość odpowiada ten, kto bierze kasę

Tylko że jak ten zainteresowany połapie się, że nie zarobił tyle ile by chciał, to będzie chciał wiedzieć, czemu się stało jak się stało. I przyjdzie do wykonawców (przez wielu pośredników oczywiście) i zapyta „a dlaczego tak się stało że się… zepsuło?”. I będzie chciał się jakoś odkuć, jeśli nie teraz, natychmiast, to przynajmniej, jak to się mówi, „zabezpieczyć swoje aktywa na przyszłość”, i zrobić tak, żeby już przynajmniej więcej nie tracić. Może poleci jakaś premia, może znowu głowa. I tutaj mamy kolejnych zainteresowanych jakością – zrobimy fajny ficzer, to będzie fajna premia. Zrobimy chałturę – będziemy mogli kontynuować karierę poza strukturami dotychczasowej organizacji, a niekoniecznie tego chcieliśmy.

Ale chwileczkę… czy kasy nie bierze przypadkiem zespół…? Trochę koło się zamyka 🙂

Konkluzja

Tak teraz patrzę, i myślę sobie, że może najbardziej trafną odpowiedzią – z odpowiednim argumentowaniem – byłoby to, że za jakość odpowiada cała organizacja. A to dlatego, że w każdym jej punkcie znajdzie się ktoś, kto będzie zainteresowany dobrym wizerunkiem firmy, a dobry wizerunek – zależy między innymi od tego co wypuszczamy.

I wiecie, w tym pytaniu nie ma dobrych odpowiedzi. Liczy się to, jakie macie przemyślenia i czy w ogóle je macie. Choć może być też tak – o czym wspomniałam wyżej – że rekrutujący nie wie czemu je zadaje. Wtedy możecie zaryzykować odpowiedź że „zespół”.

* suspens to zabieg stosowany w utworach fabularnych (filmach, książkach) polegający na zwolnieniu lub zatrzymaniu biegu akcji, aby wzmóc napięcie u odbiorcy lub zaskoczyć go niespodziewanym zwrotem akcji. Staram się nie pisać w nadęty sposób, ale bardzo lubię słowo “suspens”. To moje ulubione słowo zaraz po “żółci” i “pójdźce”. Tak, “pójdźce”. Pójdźka. Taki ptak z rodziny puszczykowatych.

Najnowsze wpisy

CzytanQA: Czarny Łabędź

Jak już pewnie wiecie, a jak nie wiecie, to właśnie się dowiecie, interesuję się już od dłuższego czasu błędami poznawczymi.

Biały pasek na pączkach, czyli o TQM słów kilka

Total Quality Management jako zagadnienie od dawna chciałam opisać, ponieważ właśnie ono w czasie moich studiów zapadło mi w pamięć.

Akcja rekrutacja: Kto odpowiada za jakość oprogramowania?

To pytanie bardzo często pojawia się na rozmowach kwalifikacyjnych na stanowiska związane z testowaniem oprogramowania. Sama wiele razy je zadawałam, a jeszcze częściej słyszałam - nie skłamię, jeśli napiszę, że może tylko na jednej rozmowie...

Pin It on Pinterest

Podoba Ci się wpis?

Podziel się ze znajomymi!