Akcja rekrutacja: Jak zdobywasz wiedzę?

27 października 2018 | Akcja rekrutacja

Mam to szczęście, że doświadczyłam rozmów kwalifikacyjnych z obu stron: wielokrotnie sama byłam kandydatką, ale chyba równie często stawało mi „przesłuchiwać” koleżanki i kolegów po fachu czy tych, którzy dopiero testerami chcieli zostać. Dlatego pomyślałam, że warto by podzielić się swoim doświadczeniem w nowej serii, w której jeden wpis poświęcony będzie jednemu pytaniu. Pytaniu, które zwykle uważane jest za kłopotliwe, a ja postaram się je rozłożyć na atomy. Będę wyjaśniać, na czym polega trudność pytania, jak sama bym z niego wybrnęła i jaka odpowiedź byłaby dla mnie – jako rekrutera – wystarczająco dobra.

Wyznam Wam, że choć może wydać się to nietypowe, to naprawdę lubię rozmowy kwalifikacyjne – zarówno w nich uczestniczyć, jak i je przeprowadzać. Uważam, że jeśli trafimy na dobrego rekrutującego czy kandydata, rozmowa kwalifikacyjna ma potencjał, by przerodzić się w ciekawą dyskusję, w wyniku której – nawet, jeśli nie będziemy zainteresowani dalszą współpracą – obie strony wyjdą bogatsze doświadczenie i odrobinę dodatkowej wiedzy. Czasami dowiemy się o nowym narzędziu, innym razem poznamy inne podejście do jakiegoś case study, a kiedy indziej będzie to nowa biblioteka. Dlatego warto wyzbyć się stresu, potraktować to nie jako walkę na śmierć i życie, a raczej biznesowe spotkanie dwóch stron, którego celem jest sprawdzić, czy między nami iskrzy 🙂

Wiem, że nie jest to łatwe. Ale warto pamiętać, że stres naprawdę nie wpływa dobrze na to, jak jesteśmy postrzegani; pal licho, kiedy stres jest tak silny, że widzi go rekruter – wtedy ewentualne niedociągnięcia tłumaczy się właśnie zdenerwowaniem kandydata. Ale w większości przypadków osoba „przesłuchująca” nie słyszy drżącego głosu, nie widzi rozbieganego wzroku ani potu na dłoniach. I wtedy bardzo łatwo interpretować ewentualne potknięcia jako niewiedzę. Być może łatwiej będzie Wam się rozluźnić jeśli powiem Wam, że rekruter też często jest zestresowany, zwłaszcza jeśli to jedna z jego pierwszy rozmów. Kiedy pierwszy raz brałam udział w rekrutacji kandydata zapomniałam połowy tekstu, w którym miałam opisać firmę. Znam przypadki, w których rekrutera wręcz sparaliżował strach i nie był w stanie zadawać pytań. Rekruter też człowiek 🙂

Jeszcze jedna rzecz może sprawić, że będziecie się stresować mniej: myśl o tym, że nie tylko Wam, zależy na pozytywnym wyniku w tej rozmowy. Nie jest chyba tajemnicą, że aktualnie rynek jest jest w rękach pracowników. To powoduje, że rekruterzy są wręcz zdesperowani by kogoś zatrudnić. A skutek niejednokrotnie jest taki, że firma decyduje się na zatrudniane osoby z nieco mniejszymi kompetencjami czy doświadczeniami, ale za to z chęcią nauki (lepszy „słabszy” zawodnik z potencjałem, niż wakat). Z resztą zdarzyło mi się otrzymywać oferty na stanowiska, na których – gdybym to ja rekrutowała – w życiu bym siebie nie zatrudniła gdyby w grę miały wchodzić tylko kompetencje. Ale najwyraźniej ich brak rekompensowała chęć nauki.

No okej, ale w tym miejscu moglibyście zapytać, w jaki sposób pokazać chęć do nauki. Przecież „jestem bardzo chętny do nauki” może powiedzieć każdy, a w ślad za tym wcale nie musi iść faktyczne nastawienie na rozwój (rzeczywistość jest negocjowalna, prawda? :)). Niby tak, a jednak nie do końca. Kiedy rozmowa schodzi w rejony samorozwoju warto przygotować się na pytania:

Jak zdobywasz wiedzę? Co robisz, aby się rozwijać?

Jeśli jesteśmy świeżo po szkoleniu, zdobyciu certyfikatu czy tuż przed konferencją sprawa wydaje się prosta. Ale przecież nasza praca nie polega na chodzeniu od kursu do kursu, a liczba certyfikatów, które warto zdobyć jest skończona. Co więc, jeśli od dłuższego nie mieliśmy okazji zdobywać wiedzy w najbardziej dosłownym tego słowa znaczeniu? Oto kilka pomysłów:

Czytanie książek (i czasopism)

I to wcale niekoniecznie związanych z testowaniem czy nawet IT! Ważne, by potrafić wykazać związek stanowiska, na którym nam zależy z ostatnio przeczytaną lekturą. Na blogu już kilka książek recenzowałam, a najmniej technologiczną była chyba książka „Urobieni„. Czy jako tester czegoś się z niej nauczyłam? Oczywiście: jeszcze większego szacunku do pracy swojej i innych. Jeśli startujemy na stanowisko menedżerskie czy na Scrum Mastera, taka wiedza może być jeszcze bardziej przydatna.

Własny projekt po godzinach

Jeśli tylko macie jakieś repozytorium na Githubie – koniecznie się nim pochwalcie. Nieważne, czy jest to strona internetowa, framework do testów czy po prostu ćwiczenia z programowania, to nie ma znaczenia – jest to świetny dowód na to, że po godzinach się rozwijacie.

Uczenie innych

Jeśli zdarzyło Wam się wprowadzać kogoś nowego do pracy, to jesteście w bardzo szczęśliwej sytuacji – nic tak nie uczy i nie utrwala wiedzy, jak jej przekazywanie innym. Poza technologiami, szlifujecie swoje umiejętności miękkie i wykazujecie się chęcią niesienia pomocy, a to niewątpliwie działa na Waszą korzyść.
A może zdarza Wam się przeprowadzić wewnętrzne szkolenie – na przykład z jakiegoś narzędzia. Wtedy siłą rzeczy musicie przecież uzbroić się w dodatkową wiedzę na jego temat.

Meetupy

Kiedyś pisałam, dlaczego warto chodzić na meetupy, nawet te nie związane z testowaniem. Jeśli również chodzicie na spotkania branżowe (a jest ich teraz mnóstwo: poświęconych testowaniu, programowaniu, zarządzaniu czy metodom zwinnym) warto w tym miejscu o tym wspomnieć. Sama wiedza o wydarzenia w okolicy świadczy o tym, że trzymacie rękę na pulsie w kwestii tego, co rozwojowe.

Dyskusje w pracy

Taką odpowiedź kiedyś usłyszałam na rozmowie kwalifikacyjnej i bardzo mi się spodobała. Kandydat podkreślił, że często bierze udział w rozmowach odnośnie jakości, narzędzi czy wytwarzania oprogramowania, poznaje wtedy spojrzenie innych, czasami odkrywa, że w którymś obszarze brakuje mu wiedzy. Podobnie jak uczenie innych, ta odpowiedź podkreśla posiadanie minimum zdolności interpersonalnych 🙂

Myślę, że pięć pomysłów wystarczy – nie chcę, żeby było przydługawo 🙂 Ale może Wy macie pomysły, jak kreatywnie odpowiedzieć na takie pytanie podczas rozmowy rekrutacyjnej? 🙂

Najnowsze wpisy

CzytanQA: Labirynty Scruma

Scrumie książek napisano sporo. Dzisiejsza książka – Labirytnty Scruma – jest nieco inna, autor podchodzi do tematu od strony bardziej… problematycznej.

#3 Antywzorce w testowaniu oprogramowania: Korzystanie z niewłaściwego rodzaju testów

Wszyscy wiemy, jak z grubsza wygląda piramida testów: na dole jednostkowe, potem integracyjne, a szczytu akceptacyjne. Oznacza to po prostu tyle, że im wyżej w piramidzie, tym testów powinno być mniej… Ale mniej, to znaczy ile?

Technologia po gruzińsku

Pozwolę sobie jeszcze na chwilę zanurzyć się we wspomnieniach i nieco przybliżyć Wam moją podróż. Żeby nie była to jednak zupełna prywata, to opiszę, co zaskoczyło mnie pod względem technologicznym.

Pin It on Pinterest

Podoba Ci się wpis?

Podziel się ze znajomymi!